Z wizytą na "Ranczo pod Olszyną"

Pod koniec września dzieci i młodzież przebywająca na leczeniu w sanatorium im. dr Markiewicza odwiedziły zwierzęta mieszkające w stadninie koni. W wolierach przebywały kanarki i papużki, ozdobne kurki i bażanty.

 

Przy stawiku zgromadziły się kaczki i gęsi. W stajni spotkaliśmy konie i  kucyki. Po całym gospodarstwie przechadzały się koty różnej maści i kolorów. Przy bramie wjazdowej stał koń trojański. Można było wejść do środka i z góry obejrzeć cały kompleks. Wśród zieleni kryła się strzelnica, gdzie każdy mógł poćwiczyć strzały do celu. Na krytej ujeżdżalni wszyscy łącznie z wychowawcami mogli zacząć przygodę z jeździectwem. Nauka jazdy konnej jest dostępna praktycznie dla każdego, niezależnie od płci, wieku oraz ogólnej kondycji fizycznej. Bez obaw, na samym początku rozpoczęliśmy od jazdy na ląży, czyli specjalnej liny, którą trzymał doświadczony instruktor. Koń podąża wówczas w stepie, czyli najwolniejszym chodzie. Konie są bardzo łagodne i ufne w stosunku do człowieka. Nie warto się ich bać, tym bardziej, że dla osób początkujących zawsze wybierane są najdelikatniejsze i najspokojniejsze zwierzęta. Prawdziwe szaleństwo było na placu zabaw, zarówno dla małych jak i dużych. Na koniec wizyty przygotowano dla wszystkich poczęstunek. Każdy mógł samodzielnie upiec kiełbaskę i chlebek. Rozgrzewała nas wesoła muzyka, gorąca herbata, moc wrażeń i wyśmienity humor. Organizatorzy przygotowali zawody sportowe na wesoło. Mali sportowcy rywalizowali ze sobą. Zwycięzca mógł być oczywiście tylko jeden. Było mnóstwo śmiechu i zabawy. Dodam jeszcze, że na miejsce przyjechaliśmy tramwajem konnym. Myślę, że każdy z nas wspaniale się bawił i często będzie wracał wspomnieniami do "Rancza pod Olszyną".

Opis i zdjęcia: A. Vogel

Koordynatorzy: wychowawcy grup